Zamknij

Uratowali bociana. Lekcja kujawskiej zaradności

Michał Gajewski Michał Gajewski 11:01, 01.03.2026 Aktualizacja: 11:16, 01.03.2026
Skomentuj Uratowali bociana. Lekcja kujawskiej zaradności Od lewej: Jerzy, Janusz, Halinka, Grażynka, Jola, Aga, Przemek (w przykucu) i Zbyszek (ciechocinek.biz)

W gminie Aleksandrów Kujawski bocian biały postanowił zostać na zimę. Gdy wiatr z Doliny Wisły zaczął wdzierać się pod dachy, Wojtek – bo tak nazwali go mieszkańcy – nadal stał na swoim gnieździe, jakby wcale nie zamierzał ruszać na południe. Ta decyzja staje się wymowną opowieścią o zmianie klimatu i o tym, jak prowincjonalna wieś potrafi odpowiedzieć na globalne wyzwania.

Ornitolodzy zjawisko to tłumaczą łagodniejszymi zimami, łatwiejszym dostępem do pożywienia, przekształceniem siedlisk. W raportach klimatycznych to po prostu kolejny „trend”. Na Kujawach ten „trend” ma twarz konkretnego ptaka i grupy ludzi, którzy postanowili, że nie pozwolą mu zamarznąć. A zima łagodna wcale nie była!

Pewnego dnia, gdy sylwetka ptaka rysowała się wyraźnie na niebie, a w tle widoczny był samolot z charakterystycznym śladem, wszystko się zaczęło.

– Już na początku listopada byliśmy zaniepokojeni – wspomina pan Jerzy. – Jeżdżąc codziennie na rowerach, obserwowaliśmy gniazdo. Najpierw mówiliśmy sobie: może odleci, może się zbiera. Ale dzień za dniem mijał, a on był. W końcu zaczęliśmy alarmować służby, straż pożarną, urząd gminy. Trzeba było coś zrobić.

Nie był to ich pierwszy kontakt z dramatem bociana. Kilka lat wcześniej mieszkańcy próbowali ratować innego, połamanego ptaka. Mimo ich wysiłków i dobrej woli nie udało się go uratować. To doświadczenie porażki – zapisane w pamięci kilku domów, powtarzane przy stole w kuchni i na ławce przed sklepem – stało się cichym punktem odniesienia, gdy na horyzoncie pojawił się Wojtek. Tym razem chcieli być lepiej przygotowani.

Impuls wyszedł od sąsiadów, których nazwiska w lokalnym kontekście znaczą więcej niż niejedna instytucja: Jarosław Jaskrowski, Przemek Kostrzewski, Grażyna Łuczyńska‑Kochańska, Agnieszka Nowacka, Mirosław Nowak, Mirosława Nowak, Jerzy Smykowski, Halina Stępkowska, Janusz Stępkowski, Jolanta Wojciechowska, Zbigniew Wojciechowski. W skrócie mówią o sobie: „Sąsiedzi Wojtka”. W takich gminach kapitałem są nie budżety, lecz sieci zaufania – sąsiedzkie telefony, wiadomości wysyłane późno wieczorem, ktoś, kto „zna kogoś z Inowrocławia”, ktoś, kto pamięta numer do ornitologa.

– Zauważyliśmy go dziesiątego listopada o zmroku, kiedy jechaliśmy do Filharmonii Pomorskiej – opowiada pani Jolanta. – Wracając, nie mogliśmy przestać o nim myśleć. W drodze na koncert natknęliśmy się na historię, której nie dało się odłożyć na później.

Pierwszym odruchem był telefon do znajomej, która latem wykarmiła bociana w stodole. Z tych rozmów wyłoniła się pani Joanna Szczygłowska z ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt „Feniks” pod Inowrocławiem. To miejsce, w którym ranne ptaki uczą się na nowo latać. Dla wielu okolicznych mieszkańców „Feniks” jest po prostu sanktuarium.

Tego roku trafiły tam już trzy bociany. Rehabilitantka była gotowa w każdej chwili przyjechać i zabrać także Wojtka. Zanim jednak zapadła decyzja o transporcie, trzeba było ocenić, w jakiej jest kondycji: czy ma urazy, czy potrafi latać, czy faktycznie ryzykuje, zostając na miejscu. Wiedza specjalistów okazała się równie ważna jak gotowość sąsiadów do czuwania.

Decydująca okazała się noc sylwestrowa przełomu. Huk petard, błyski fajerwerków, echo niesione po zamarzniętych polach – to dla dzikich zwierząt jedno z najbardziej stresujących wydarzeń w roku. Wojtek przetrwał ten test. Gdy nad ranem, w zimnej ciszy, opadły ostatnie dymy, bocian wciąż był na swoim miejscu. Dla mieszkańców był to sygnał, że trzeba przejść z fazy „obserwujemy” do fazy „organizujemy”.

Tak krok po kroku narodził się sąsiedzki system dyżurów. Stworzono cyfrową grupę wsparcia, w której zapisywano, kto danego dnia dogląda ptaka, kto przywozi jedzenie, kto sprawdza prognozę pogody. To połączenie tradycyjnej wiejskiej solidarności z nowymi technologiami – internetem w telefonie, komunikatorami, możliwością wysłania zdjęcia gniazda w kilka sekund – pokazuje, jak głęboko era cyfrowa przeniknęła nawet miejsca, które na mapie wciąż wydają się na uboczu.

Wiatrochron ze słomy i menu na zimę

Kiedy temperatura spada, a wiatr z pól tnie policzki jak szkło, ważne stają się rzeczy najbardziej podstawowe: ciepło i jedzenie. Sąsiedzi zaczęli od tego drugiego. Codzienna porcja dla bociana okazała się logistycznym wyzwaniem: około dwóch kilogramów drobiowych serc, ściśle odmrażanych tak, by były naturalne, pozbawione przypraw, soli, czegokolwiek, co mogłoby zaszkodzić dzikiemu ptakowi. Lodówki i zamrażarki w kilku domach w okolicy zaczęły dzielić przestrzeń między jedzeniem dla rodzin a porcjami dla skrzydlatego gościa.

Pod słupem, na którym stało gniazdo, pojawiły się bele słomy – nieprzypadkowo ułożone, tworząc coś na kształt okrągłego wiatrochronu. W środku wyznaczono miejsce na naziemny karmnik. Słoma tłumiła podmuchy wiatru, tworzyła złotobrązowy kontrapunkt dla bieli śniegu i szarości asfaltu. W tym prostym geście widać intuicyjną znajomość natury: zapewnić spokój, nie oswajać zbyt mocno.

Wojtek nie jadł sam. Wokół karmnika pojawiły się wrony, kruki, dwa miejscowe koty, a w pewnym momencie także żuraw. Ta scena, gdy różne gatunki gromadzą się przy karmniku, rozgrywa się między kłębami pary unoszącej się z ciepłych wnętrz ptaków a dźwiękiem chrupiącego, zmarzniętego śniegu pod butami ludzi. Tutaj, na skraju wsi, rozgrywa się to, co ekolodzy nazywają „nowymi interakcjami międzygatunkowymi w antropocenie” – epoką, w której działalność człowieka zmienia rytm życia niemal wszystkich stworzeń.

Gmina 26 gniazd

W samej gminie Aleksandrów Kujawski naliczono niegdyś 26 bocianich gniazd. Dane te pochodzą z 2021 roku i zostały przekazane przez dyrektora pobliskiego GOK-u w Służewie, pana Macieja Maciejewskiego, który jest również ornitologiem.

Liczba ta, nawet jeśli dziś wymaga aktualizacji, mówi wiele o krajobrazie: o podmokłych łąkach, o rowach melioracyjnych pełnych żab, o słupach, które ktoś kiedyś specjalnie przygotował pod budowę gniazd, o elektrykach, którzy nauczyli się, jak zabezpieczać instalacje. W globalnej skali bociany są tylko jednym z wielu gatunków, które zmieniają swoje zachowania migracyjne. W Hiszpanii coraz więcej z nich zimuje na wysypiskach śmieci, korzystając z łatwo dostępnego pożywienia. Na Bliskim Wschodzie zderzają się z farmami wiatrowymi. W Afryce tracą żerowiska wraz z osuszaniem terenów pod uprawy. Każdy z tych przypadków to inna historia, ale wszystkie tworzą wspólną opowieść o planecie w ruchu. Aleksandrowski Wojtek dodaje do niej rozdział, w którym ważną rolę odgrywa wiejska wspólnota.

– Na przyszłość mamy przetarte szlaki, kontakty do życzliwych ludzi – mówią dziś mieszkańcy. – Mamy sposoby, nie tylko na bociany. Jak się trafi lis albo inny dziki stwór? Zaopiekujemy się i nim.

W ich głosach jest duma, ale też spokój. Ta historia nie wyrasta z turystycznej atrakcji ani z jednorazowego medialnego zachwytu. To raczej efekt wieloletniego oswajania widoku bociana na słupie, widoku, który staje się częścią biografii miejsc, tak jak zanikające drewniane płoty czy dachy kryte dachówką zamiast eternitu.

Przyszłość Wojtka pozostaje otwarta. Ornitolodzy podpowiadają, że wiosną do gniazda powinna wrócić partnerka, która zimowała w Afryce. Jeśli tak się stanie, gniazdo znów stanie się miejscem głośnym: trzepot skrzydeł, klangor, potem pisk młodych.

Ale nawet jeśli liczby będą inne, coś już się dokonało. W świecie, w którym informacje przemieszczają się szybciej niż stadko ptaków, a kryzys klimatyczny coraz mocniej wdziera się w naszą codzienność, mała wieś w Kujawsko-Pomorskiem pokazała, że odpowiedzią na globalne zmiany mogą być bardzo konkretne, bardzo lokalne gesty. Bocian, który nie odleciał, stał się lustrem – odbiciem tego, kim jesteśmy jako wspólnota. I pytaniem, które będziemy sobie zadawać jeszcze długo po tym, gdy kolejne pokolenia bocianów będą znikać z kujawskiego nieba i wracać tu co roku.

Materiał oryginalny – wszelkie prawa zastrzeżone!

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ciechocinek.biz. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%