Przekraczanie granic krajów europejskich ze strefy Schengen w wielu przypadkach nie łączy się już z żadnymi obostrzeniami dla obywateli należących do niej państw. Ostatecznie decyzje o ich wprowadzeniu podejmują jednak poszczególne kraje, więc także Polacy wciąż muszą się liczyć z kilkoma ograniczeniami.
Polacy bez przeszkód mogą już podróżować niemal po całej Europie; od środy przywrócono połączenia lotnicze z Turcją i Tunezją. Z powodu rosnącej na południu Europy liczby zakażeń koronawirusem niektóre kraje znów wprowadzają ograniczenia dla przybywających stamtąd osób.
Niezależnie od zaleceń związanych z przekraczaniem granic funkcjonują ograniczenia w podróżach lotniczych. Samoloty z Polski mogą obecnie latać do wszystkich krajów Unii Europejskiej z wyjątkiem Portugalii, Szwecji i Luksemburga. Dozwolone są też loty do szeregu państw spoza UE, m.in. Wielkiej Brytanii, Szwajcarii, Norwegii i Islandii, Kanady, Ukrainy, Gruzji i Albanii.
Od środy na tej liście znajduje się też m.in. Tunezja, Turcja, Maroko, Tajlandia i Białoruś. Z wykazu krajów, z którymi można utrzymywać komunikację lotniczą z Polską, wykreślono zaś Czarnogórę. Przepisy te mają obowiązywać do 11 sierpnia.
Polscy obywatele przybywający do Irlandii muszą poddać się obowiązkowej 14-dniowej samoizolacji. Przy przekraczaniu granic tego państwa trzeba też wypełnić formularz lokalizacyjny i podać informacje o miejscu planowanego pobytu w Irlandii. Podobną procedurę trzeba przejść, przyjeżdżając do Wielkiej Brytanii, ale Polacy po przyjeździe nie muszą już przechodzić kwarantanny.
Belgia zaleca przeprowadzenie testu na obecność koronawirusa oraz samoizolację osobom przyjeżdżającym z województwa śląskiego i małopolskiego. Polacy nie mogą też na razie wybrać się w celach turystycznych do Finlandii.
Wiele krajów europejskich wprowadziło obowiązek przedstawienia przy wjeździe wypełnionego formularza, który zazwyczaj dotyczy stanu zdrowia podróżnego, historii jego wcześniejszych podróży i planowanego miejsca pobytu. Najczęściej można go wypełnić online. Przepis ten obowiązuje m.in. w Hiszpanii, Grecji, we Włoszech, na Cyprze i Malcie. Przy przekraczaniu granicy z Chorwacją wymagane jest podanie swoich danych kontaktowych, władze tego kraju zalecają, by dla usprawnienia tej procedury korzystać z internetowego formularza.
Turyści z Polski mogą wybrać się do Portugalii, ale żeby się tam dostać muszą wylecieć z innego kraju albo przekroczyć granicę lądową z Hiszpanią. Osoby udające się na dwa leżące na Atlantyku archipelagi - Azory i Maderę - muszą przedstawić ważny, negatywny test na obecność koronawirusa. Przybywający na Azory mogą też wykonać badanie na miejscu lub przejść 14-dniową kwarantannę.
Grecja wprowadziła obowiązek przedstawienia ważnego negatywnego wyniku testu na obecność koronawirusa przy wjeździe do tego kraju z terenu Bułgarii przez drogowe przejście graniczne Kułata-Promachonas. Badanie musi być wykonane metodą PCR w ciągu 72 godzin przed wyjazdem do Grecji w laboratorium rekomendowanym przez ministerstwo zdrowia kraju, z którego pochodzi podróżny, a dokument poświadczający jego wynik powinien być przygotowany w języku angielskim. Od tego tygodnia testy muszą przedstawiać też osoby przybywające do Grecji lotami z Bułgarii i Rumunii.
Chociaż obywatele Polski bez przeszkód mogą przyjeżdżać do Czarnogóry, polskie MSZ odradza podróże do tego kraju, które nie są konieczne, w szczególności wyjazdy turystyczne, ze względu na lawinowy przyrost zachorowań na Covid-19.
Ministerstwo nie wydało na razie ostrzeżeń dotyczących innych państw bałkańskich, ale w całym regionie obserwuje się ostatnio wzrost liczby infekcji SARS-CoV-2. Jak informuje MSZ na stronie internetowej, bez konieczności okazywania testu i przechodzenia kwarantanny polscy obywatele mogą podróżować do Serbii, Macedonii Północnej i Albanii. By wjechać na teren Bośni i Hercegowiny, trzeba przedstawić negatywny wynik badania na obecność koronawirusa. Obowiązek ten nie dotyczy osób, które przejeżdżają przez Neum, w drodze między regionem Dubrownika a pozostałą częścią Chorwacji.
Obywatele polscy przybywający do Tunezji muszą nadal przedstawiać negatywny wynik przeprowadzonego nie wcześniej niż na 72 godziny przed przybyciem do tego kraju testu na obecność koronawirusa wykonanego metodą PCR. Takiego wymogu nie muszą spełniać osoby wybierające się do Turcji lub Egiptu, ale w tym ostatnim kraju ruch turystyczny ograniczony jest do trzech nadmorskich regionów i na razie nie dostaniemy się tam bezpośrednim lotem z Polski.
W ostatnich tygodnia wzrasta też liczba nowych zakażeń w niektórych regionach Hiszpanii, szczególnie na terenie Katalonii i Aragonii. Od niedzieli 26 lipca obowiązkową 14-dniową kwarantannę dla przybywających z Hiszpanii wprowadziła Wielka Brytania. Ograniczenie to dotyczy także obywateli brytyjskich wracających z wakacji.
Niezależnie od tego ministerstwo spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii odradza podróże do Hiszpanii. Podobne, skierowane do swoich obywateli ostrzeżenia, wydały rządy: Holandii, Niemiec, Francji, Irlandii i Norwegii, w której osoby przyjeżdżające z Hiszpanii muszą też przejść 10-dniową kwarantannę, a także Belgii, która wymaga przejścia okresu izolacji od osób przybywających z Katalonii i Aragonii. Również polskie MSZ zaleca unikania podróży do wspólnoty autonomicznej Katalonii.
Władze Katalonii określiły panującą tam sytuację epidemiczną jako "krytyczną". Zamknięto dyskoteki i kluby nocne, ograniczono godziny działania restauracji, a mieszkańcom zaleca się, by wychodzili z domów tylko w koniecznych sytuacjach.
Od przyszłego tygodnia w Niemczech będzie obowiązywał nakaz przeprowadzania testów na koronawirusa u osób przybywających z krajów wysokiego zagrożenia epidemicznego. Do tej grupy państw zaliczano m.in. Turcję, Egipt i wszystkie nienależące do UE państwa bałkańskie. Bezpłatny test będzie także oferowany przyjezdnym z krajów, które nie są uznawane za szczególnie niebezpieczne.
We Włoszech obowiązkową 14-dniową kwarantannę muszą przejść osoby przybywające z Bułgarii, Rumunii i pozostałych krajów bałkańskich z wyjątkiem Grecji i Chorwacji. Wymóg ten obejmuje także podróżnych przyjeżdżających z innych krajów, którzy w ciągu ostatnich dwóch tygodni przebywali lub przejeżdżali przez te państwa.
Również polski premier Mateusz Morawiecki zapowiedział w czwartek, że być może przywrócony zostanie obowiązek przejścia kwarantanny przez osoby, które wracają z niektórych krajów. "Zastanawiamy się nad państwami południa Europy, w szczególności teraz analizujemy przypadek Hiszpanii, ponieważ tam rzeczywiście tych przypadków koronawirusa jest dużo" - doprecyzował premier pytany o szczegóły na konferencji prasowej.
Jerzy Adamiak (PAP)
adj/ kar/
arch.
Ciechocinek: Anty-atrakcja pod tężniami.
,,Piekny,, niedawno odnowiny, i znow upiekszony ,, kwiaty, achy i ochy, a w samym centrum ,,Parku ,nomen omen zdrowia,,te betonowe akweny wołają o pomstę do nieba, że też nikomu nie przyszlo do głowy, żeby zamiast wywalać kolejne fudusze na zbyteczne remonty,,ciechocińskich deptaków w końcu uporać się z cuchnącymi ,, rozlewiskami ,, sąsiadującymi ze światowej sławy zabytkowymi tężniami...wstyd!
Julita
21:48, 2026-03-22
Ciechocinek: Anty-atrakcja pod tężniami.
Tam jakby dna tych brodzików wykuli, nasypali ziemi i zrobili jakieś nasadzenia to by było znośne i dla oka i dla nosa
Karolina
20:50, 2026-03-22
Bukiety, dancingi i alibi: nieoficjalny język
Poza rankingiem są oczywiście „amatorzy” kwiatów z dywanów kwiatowych… Serio, ile można, człowiek idzie zobaczyć ładne rabaty a tu znowu coś wyszarpane, powyrywane jakby to był czyjś prywatny warzywniak. To nie jest żaden folklor ani „tradycja zabierania kwiatka na pamiątkę”, tylko zwyczajne psucie tego co ma cieszyć oczy wszystkich, mieszkańców i kuracjuszy, no i jeszcze robi z miasta wiochę na zdjęciach.Ludzie wkładają w to kupę pracy, ogrodnicy, miasto, ci co wymyślają kompozycje – a potem wpada taki jeden z drugim i robi z tego sobie darmowy sklepik z sadzonkami, bo „przecież nikt nie zauważy”. Otóż zauważa każdy, kto tu przychodzi następnego dnia i widzi puste dziury zamiast kwiatów. I tak, to jest wkurzające, bo płacimy za to wszyscy, a wstyd jest wspólny chociaż „pożytki” zgarnia garstka pseudo miłośników zieleni.Solankowa Dolina w Ciechocinku musi w końcu mieć gospodarza a nie badylarza, który tylko patrzy, co by tu jeszcze uciąć, zabrać, przesadzić „do siebie”. To jest wizytówka miasta, a nie zaplecze szkółki ogrodniczej. Gospodarz pilnuje, dba i reaguje, a badylarz tylko kombinuje jak wynieść jak najwięcej pod byle pretekstem. Czas najwyższy, żeby ci od „podskubywania” kwiatów zrozumieli, że wspólne to nie znaczy niczyje – i że Solankowa to nie jest ich prywatna grządka do ogołacania.
Rórzańska
22:56, 2026-03-17
Zobacz na własne oczy, jak działa biometanownia!
Jadyma
Waldek
14:17, 2026-03-17
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ciechocinek.biz. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz