Zamknij
REKLAMAKolejowy_szpital_uzdrowiskowy

47. urodziny wielokrotnego kapitana reprezentacji Polski – sto lat dla Jacka Bąka!

09:59, 25.03.2020 | materiały partnera

Jacek Bąk to postać ze wszech miar nietuzinkowa. Z jednej strony mówimy o zawodniku, który wyruszył podbijać czołowy europejski klub na kilka lat zanim Jerzy Dudek obronił trzy rzuty karne w finale Ligi Mistrzów czy Robert Lewandowski stał się panem i władcą Bundesligi. O 96-krotnym reprezentancie Polski – więcej meczów od niego rozegrali tylko „Lewy”, Kuba Błaszczykowski, Michał Żewłakow, Grzegorz Lato i Kazimierz Deyna. Z drugiej strony wydaje się, że Jacek Bąk nigdy nie dostał okazji do wykorzystania pełni potencjału, w dodatku zdecydowanie nie miał szczęścia do kluczowych trofeów.

Piłkarska kariera od Lublina po Lyon

Jest wychowankiem Motoru Lublin, ale pokazał się na wielkiej scenie w barwach Lecha Poznań. Już tam ukazało się jego parszywe szczęście do pucharów. W 1993 roku „Kolejorz” zakończył sezon na trzecim miejscu w tabeli, ale Legia i ŁKS, które go wyprzedzały, zostały skazane za ustawianie meczów, przez co PZPN wręczył krajowe mistrzostwo klubowi z Poznania. Dwa lata później wypatrzyli go skauci jednego z największych francuskich klubów – Olympique’u Lyon. Teoretycznie jego bilans w „Les Gones” wygląda imponująco – rozegrał 153 spotkania, zdobywając 7 goli. Tyle, że gdyby nie kontuzje, a także perypetie z trenerami, Bąk mógłby w ciągu sześciu lat gry dla OL osiągnąć wiele więcej. We Francji po raz kolejny objawiło się jego „pucharowe fatum” – Polak ma prawo dopisać sobie tytuł mistrza kraju, tyle że w sezonie, w którym Lyon, ciągnięty był przez fantastycznego Juninho, Bąk wystąpił w lidze zaledwie… raz. Pół roku później zmienił klub na Lens, gdzie, jak sam przyznaje, przeżył najlepsze lata swojej kariery, tyle, że największym sukcesem „Les Sang et Or” w tamtym okresie było drugie miejsce w lidze – tuż za plecami… Olympique Lyon. Po przygodzie w Katarze, w 2007 roku zasilił Austrię Wiedeń – najbardziej utytułowany zespół w kraju. Jak się pewnie domyślacie, „Fiołki” nie sięgnęły po dziesiąte mistrzostwo z Polakiem w składzie.

W reprezentacji sprawa wyglądała podobnie. Jacek Bąk był regularnie powoływany, stanowił podporę biało-czerwonych na trzech wielkich turniejach, ale… wszystkie te turnieje zapamiętano w naszym kraju bardziej w kategorii hańby niż zaszczytu. Mowa oczywiście o dwóch mundialach (2002 i 2006), a także o Euro 2008. Po turnieju w Austrii i Szwajcarii zakończył reprezentacyjną karierę.

Dziś byli kadrowicze ze znacznie mniejszym stażem grzeją się w świetle reflektorów, Bąk przyznaje jednak, że ceni sobie prywatność i rzadko bierze udział w publicznych dysputach. Solidny obrońca, który często cierpiał przez kontuzje i znajdował się w odpowiednim miejscu, ale o nieodpowiednim czasie. Wszystkiego najlepszego dla członka Klubu Wybitnego Reprezentanta, życzy Betfan.

(materiały partnera)
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
REKLAMA