Przez trzy kolejne lata PKO Bank Polski będzie prowadził rachunki bankowe Wrocławia, a przez cztery Poznania. To już kolejni kontrahenci banku z obszaru samorządu terytorialnego. W ostatnim czasie bank podpisał umowę na kontynuację kompleksowej obsługi budżetu Województwa Mazowieckiego. Obecnie PKO BP zapewnia obsługę budżetów siedmiu województw i dziewięciu miast wojewódzkich - w sumie ok. 280 jednostek.
Bank współpracuje z samorządami zarówno w zakresie finansowania, jak i obsługi depozytowo-transakcyjnej. „PKO Bank Polski jest ważnym i sprawdzonym partnerem sektora publicznego. Od lat kreuje i na dużą skalę udostępnia zaawansowane rozwiązania informatyczne, wykorzystywane nie tylko w sektorze finansowym, lecz także w administracji publicznej” - mówi Marcin Eckert, wiceprezes zarządu PKO Banku Polskiego.
Jak podkreśla Eckert, PKO BP było wielokrotnie nagradzane za wprowadzanie innowacji, w tym za projekt udostępniania usług e-administracji w serwisach bankowości elektronicznej. „Dlatego cieszymy się, że możemy kontynuować współpracę z naszymi strategicznymi klientami samorządowymi, jakimi są Wrocław i Poznań” - dodaje wiceprezes.
W ramach obsługi bankowej Wrocławia oraz 278 podmiotów okołobudżetowych, m.in. instytucji kultury i zakładów opieki zdrowotnej, PKO BP będzie m.in. prowadzi
rachunki bankowe, udostępni system bankowości internetowej iPKO biznes, wyda i obsłuży karty płatnicze i przedpłacone, zapewni usługi płatności masowych, zainstaluje kasy automatyczne. Umowa została zawarta na trzy lata.
PKO Bank Polski od lat współpracuje przy rozwoju kluczowych dla regionu dolnośląskiego projektach. Przykładem może być umowa na kredyt konsolidacyjny dla Kolei Dolnośląskich, który umożliwił zakup 19 nowych składów pociągów. Bank finansuje również rozwój transportu miejskiego poprzez emisję obligacji (w ramach konsorcjum) dla MPK Wrocław w łącznej kwocie 963 mln zł.
Z kolei zakres obsługi budżetu Poznania i 274 podmiotów okołobudżetowych obejmuje m.in.: otwarcie i prowadzenie rachunków bankowych, udostępnienie systemu bankowości internetowej iPKO biznes, usługę konsolidacji sald, obsługę wpłat i wypłat gotówkowych, usługę płatności masowych (PKO Rachunki Wirtualne), przechowywanie depozytów rzeczowych, kompleksową obsługę kart płatniczych, udostępnienie terminali płatniczych oraz udzielenie kredytu w rachunku bieżącym w kwocie do 150 mln zł. Bank będzie również prowadził obsługę kasową w budynku Urzędu Miasta. Umowa została podpisana na cztery lata.
Źródło informacji: PAP MediaRoom
Ciechocinek: Anty-atrakcja pod tężniami.
,,Piekny,, niedawno odnowiny, i znow upiekszony ,, kwiaty, achy i ochy, a w samym centrum ,,Parku ,nomen omen zdrowia,,te betonowe akweny wołają o pomstę do nieba, że też nikomu nie przyszlo do głowy, żeby zamiast wywalać kolejne fudusze na zbyteczne remonty,,ciechocińskich deptaków w końcu uporać się z cuchnącymi ,, rozlewiskami ,, sąsiadującymi ze światowej sławy zabytkowymi tężniami...wstyd!
Julita
21:48, 2026-03-22
Ciechocinek: Anty-atrakcja pod tężniami.
Tam jakby dna tych brodzików wykuli, nasypali ziemi i zrobili jakieś nasadzenia to by było znośne i dla oka i dla nosa
Karolina
20:50, 2026-03-22
Bukiety, dancingi i alibi: nieoficjalny język
Poza rankingiem są oczywiście „amatorzy” kwiatów z dywanów kwiatowych… Serio, ile można, człowiek idzie zobaczyć ładne rabaty a tu znowu coś wyszarpane, powyrywane jakby to był czyjś prywatny warzywniak. To nie jest żaden folklor ani „tradycja zabierania kwiatka na pamiątkę”, tylko zwyczajne psucie tego co ma cieszyć oczy wszystkich, mieszkańców i kuracjuszy, no i jeszcze robi z miasta wiochę na zdjęciach.Ludzie wkładają w to kupę pracy, ogrodnicy, miasto, ci co wymyślają kompozycje – a potem wpada taki jeden z drugim i robi z tego sobie darmowy sklepik z sadzonkami, bo „przecież nikt nie zauważy”. Otóż zauważa każdy, kto tu przychodzi następnego dnia i widzi puste dziury zamiast kwiatów. I tak, to jest wkurzające, bo płacimy za to wszyscy, a wstyd jest wspólny chociaż „pożytki” zgarnia garstka pseudo miłośników zieleni.Solankowa Dolina w Ciechocinku musi w końcu mieć gospodarza a nie badylarza, który tylko patrzy, co by tu jeszcze uciąć, zabrać, przesadzić „do siebie”. To jest wizytówka miasta, a nie zaplecze szkółki ogrodniczej. Gospodarz pilnuje, dba i reaguje, a badylarz tylko kombinuje jak wynieść jak najwięcej pod byle pretekstem. Czas najwyższy, żeby ci od „podskubywania” kwiatów zrozumieli, że wspólne to nie znaczy niczyje – i że Solankowa to nie jest ich prywatna grządka do ogołacania.
Rórzańska
22:56, 2026-03-17
Zobacz na własne oczy, jak działa biometanownia!
Jadyma
Waldek
14:17, 2026-03-17