Zamknij

Dodaj komentarz

Nie każda tężnia leczy – naukowcy z UMK pokazują, dlaczego Ciechocinek może być bezkonkurencyjny

Michał Gajewski Michał Gajewski 17:17, 23.01.2026 Aktualizacja: 17:29, 23.01.2026
Skomentuj Tężnie solankowe pod lupą nauki i serca - recenzja Michała Gajewskiego fot. ciechocinek.biz - Dotychczas na rynku wydawniczym nie została wydana książka o takiej tematyce.[…] praca jest nowatorska, o unikatowym ujęciu tematu, skupiająca specjalistów w tym zakresie.

Ledwo co był jubileusz 200-lecia tężni, teraz mamy rok 190-lecia powstania uzdrowiska, a tu mi wpada w ręce taka perełka naukowa. Na bok trzeba teraz odłożyć legendy ludowe moich przodków, którzy brali udział w budowie uzdrowiska, czy moje wspomnienia z Bad Kösen, gdzie byłem na wczasach i byłem zdziwiony, że tam też mają takie monumenty. Przejdźmy do rzeczy.

Przyznaję: my, „dzieci uzdrowiska Ciechocinek”, mamy skłonność do myślenia, że o tężniach solankowych wiemy już wszystko. W końcu wychowaliśmy się między tarniną a solanką, a pierwsze życiowe mądrości słyszeliśmy pod Grzybkiem. Tymczasem książka „Tężnie solankowe – architektoniczny i prozdrowotny fenomen” od Wydawnictwa UMK pokazuje, że za tym naszym „wiem, bo czuję” stoi bardzo konkretna nauka: architektura, balneologia, mikrobiologia i solidna historia uzdrowisk.

To nie jest kolejny folder reklamowy sanatorium, tylko naukowa monografia napisana tak, że można ją czytać z przyjemnością do porannej kawy. Autorzy prowadzą nas od dawnych warzelni soli, przez narodziny Ciechocinka jako uzdrowiska, aż po współczesną „tężniomanię” w polskich miastach. Tłumaczą krok po kroku, jak działa tężnia solankowa, dlaczego jej ściany muszą mieć ponad 7 metrów wysokości i skąd się bierze terapeutyczny aerozol, który wdychają kuracjusze.

Nowoczesne błędy, stare prawdy

Najmocniejsze wrażenie robi część, w której autorzy rozbierają dzisiejszą „tężniomanię” na czynniki pierwsze. Pokazują błędy: za mała skala, pionowe ściany zamiast nachylenia do środka, układ kołowy zamiast osi północ–południe, a do tego chemiczna impregnacja drewna, która później ląduje w powietrzu, którym oddychamy. Brzmi jak żart, ale to raczej czarna komedia samorządowej urbanistyki.

Książka punktuje, że wiele nowych tężni pełni głównie funkcję dekoracyjną, stając się elementem małej architektury. Ładne zdjęcia na Facebooku są, zdrowotnego efektu – niekoniecznie. Tam, gdzie kiedyś inżynierowie i lekarze uzdrowiskowi pilnowali każdego centymetra tarniny i każdego stopnia nachylenia, dziś decyduje często budżet obywatelski i termin kampanii wyborczej. Efekt? Tężnie za 150 tysięcy złotych, które produkują głównie iluzję, a nie aerozol solankowy.

Tarnina, solanka i zdrowy rozsądek

Jako ciechocinianin mam swoją ulubioną ironię z tej książki: jedynym sensownym „impregnatem” dla drewna w tężni jest… sama solanka. To, co natura i tradycja wypracowały przez dziesięciolecia, bywa dziś zastępowane chemią. Autorzy przypominają też, że tarnina to nie „jakieś tam patyki”, które można podmienić na brzozę, bo akurat jest taniej. Materiały i geometria obiektu to nie detal – to fundament skuteczności inhalacji.

Warto też zwrócić uwagę na wątek sanitarno-mikrobiologiczny. Większość nowych tężni miejskich działa w obiegu zamkniętym, z niższym stężeniem solanki i bez systemów dezynfekcji. W uzdrowisku byłoby to nie do pomyślenia. Książka pokazuje, że bez odpowiednich instrukcji sanitarnych i badań jakości wody łatwo przekroczyć granicę między zdrowotnym mikroklimatem a aerozolem bakterii.

Tężnia jako dzieło kultury

Jednocześnie nie jest to publikacja tylko o błędach. To też piękna opowieść o tym, jak tężnie solankowe wpisały się w krajobraz kultury uzdrowiskowej. Ciechocinek, ale też Bad Kösen czy Bad Dürrenberg, pojawiają się jako element wspólnej historii europejskiej architektury zdrowia. Dzięki tej perspektywie widać, że nasze „drewniane molo nad zdrowiem” nie jest lokalnym folklorem, ale częścią międzynarodowego fenomenu.

Nauka i pasja w jednym

Największą zaletą książki jest połączenie naukowej precyzji z autentyczną pasją. Widać to w stylu pisania: zamiast suchego żargonu mamy czytelne wyjaśnienia, ryciny i liczby. Po tę publikację mogą sięgnąć nie tylko architekci i balneolodzy, ale też kuracjusze, nauczyciele i miłośnicy historii uzdrowisk. To książka, która uczy, inspiruje i – jak przystało na sól – konserwuje pamięć o tym, co najcenniejsze.

Jeśli miałbym streścić przesłanie jednym zdaniem: tężnia to nie dekoracja, tylko precyzyjny instrument zdrowotny. Działa tylko wtedy, gdy zachowamy proporcje, materiały i technologię. Dla nas, mieszkańców uzdrowiska, ta książka jest też praktycznym narzędziem do obrony dziedzictwa Ciechocinka przed „miniaturyzacją zdrowia”.

I tu dochodzę do osobistej puenty. Jako typowe dziecko uzdrowiska zawsze czułem, że między deskami, tarniną i solanką jest jakaś magia. Teraz już wiem, że za tą magią stoi nauka, architektura i mądrość pokoleń. I bardzo dobrze – bo u nas, w Ciechocinku, sól nie tylko leczy, ale też inspiruje.

Dlaczego warto przeczytać tę książkę

  • Odkryjesz, jak naprawdę działają tężnie solankowe – bez mitów i uproszczeń.
  • Zrozumiesz, dlaczego Ciechocinek to światowa ikona architektury uzdrowiskowej.
  • Dostaniesz argumenty w dyskusji o jakości współczesnych tężni miejskich.
  • Zobaczysz, jak nauka i tradycja mogą iść ramię w ramię.
  • Przeczytasz monografię naukową, która naprawdę da się czytać z przyjemnością.

📘 Książka w trzech zdaniach

Książka "Tężnie solankowe – architektoniczny i prozdrowotny fenomen” to naukowe, ale przystępne opracowanie historii, konstrukcji i funkcji tężni solankowych w Polsce, ze szczególnym uwzględnieniem Ciechocinka. Autorzy analizują wpływ wysokości, geometrii, materiałów i mikroklimatu na skuteczność terapeutyczną oraz typowe błędy współczesnych małych tężni miejskich. To obowiązkowa lektura dla badaczy uzdrowisk, projektantów, samorządowców i miłośników architektury zdrowia.

Dostępność: wersja drukowana i PDF na stronie Wydawnictwa UMK.

Wydawnictwo pod redakcją Marty Chylińskiej, rok wydania: 2025, liczba stron: 192, spis treści: Przedmowa / 7 -  Agnieszka Chudzińska – Transformacja funkcji tężni solankowych na przestrzeni wieków. Między dziedzictwem a polityką / 9 -  Agnieszka Chudzińska, Piotr Opałka – Współczesne tężnie solankowe. Między tradycją a innowacją / 33 -  Ryszard Wojtasiewicz – Budowanie tężni krok po kroku / 59 -  Marta Chylińska, Damian Rumiński – Impregnacja drewna do budowy tężni / 89 -  Arkadiusz Krawiec – Solanki i wody chlorkowo-sodowe w Polsce / 107 -  Aleksandra Burkowska-But, Weronika Szuba – Mikroorganizmy w solankach tężniowych / 121 -  Jolanta Zegarska – Zastosowanie wód chlorkowo-sodowych w lecznictwie / 145 -  Marta Chylińska, Przemysław Drzazga – Użytkowanie tężni / 175 -  Informacje o autorach / 189.

--

O autorze recenzji: Michał Tadeusz Gajewski – politolog, absolwent UMK, event manager i doradca medialny. Entuzjasta i praktyk marketingu terytorialnego, który – jak każde typowe dziecko największego polskiego uzdrowiska – wychował się w Ciechocinku. Dziś szczęśliwy mieszkaniec Torunia, nadal z sercem bijącym w rytmie kujawiaka.

Portal

ciechocinek.biz

Napisał o tym

pierwszy

[ZT]12994[/ZT]

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ciechocinek.biz. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%