REKLAMA

Tłumy protestowały pod toruńskim Sądem Okręgowym.

11:58, 21.07.2017 | B.B
REKLAMA
Skomentuj
Protest w Toruniu. Fot. Tomasz Berent

Ponad tysiąc osób zjawiło się przed Sądem Okręgowym, aby wyrazić niezadowolenie na zmiany w sądownictwie, które od kilku dni forsuje Prawo i Sprawiedliwość. - Wybrany przez nich sąd może unieważnić każde wybory - ostrzegali manifestujący.

Czwartkowy „łańcuch światła” miał charakter szczególny, bo PiS kilka godzin wcześniej, uchwalił ustawę o Sądzie Najwyższym. Przełożyło się to na wysoką frekwencję pod toruńskim Sądem Okręgowym – na ul. Piekary przyszło ponad tysiąc osób ze świecami w dłoniach. Szacunki lokalnego Komitetu Obrony Demokracji mówią, że było ich dwa razy tyle.

Z pewnością to znacznie więcej niż w ostatnich dniach. Byli zarówno starsi, rodzice z dziećmi i młodzież. Ludzi było tak dużo, że policjanci zamknęli dla samochodów ulicę przed gmachem sądu. Dostali za to brawa od protestujących.

- Wszystko do czego się przyzwyczailiśmy jest niszczone, a przecież trójpodział władzy jest absolutnym fundamentem. Bardzo możliwe, że znów będzie można siedzieć za poglądy. Właśnie tak rodzą się dyktatury. Powoli, małymi kroczkami, nie trzeba wprowadzać zamachu stanu. Nie pozwólmy na to. Władza musi czuć nieustanną presję - mówiła Anna Lamers, toruńska społeczniczka.

Manifestujący skandowali: „Obalimy dyktaturę”,  „Chcemy weta”, „Wolne sądy”, „Obywatele pięści w górę, obalimy dyktaturę”, „Precz z komuną”, „Solidarność naszą bronią”. Odśpiewali wspólnie „Mury” Jacka Kaczmarskiego i „Mazurek Dąbrowskiego”.

Z kolei na ulicy wypisali kredą „listę hańby”, czyli nazwiska posłów PiS z okręgu toruńsko-włocławskiego, którzy zagłosowali za przyjęciem ustawy. Gdy byli kolejno wyczytywani, tłum mocno gwizdał i buczał.

- W poprzednich wyborach samorządowych PiS nie mógł się pogodzić z porażką, dlatego jej politycy lansowali tezę o ich sfałszowaniu. Teraz mają ułatwione zadanie, bo wybrany przez nich sąd, może każde wybory unieważnić. Sędziowie przestaną być gwarantami sprawiedliwości - przemawiał Adrian Stelmaszyk z Partii Razem. - W normalnej sytuacji zadziałałby takie mechanizmy obronne jak konstytucja. Ale wczoraj Jarosław Kaczyński powiedział, że „to tylko taka książeczka”.

Znicze ustawione wzdłuż sądu i sąsiadujących kamienic tworząc symboliczny "łańcuch światła" zostały w nocy sprzątnięte przez toruńskiego radnego PiS, Karola Marie Wojtasika.

- Chodnik jest cały ubrudzony parafiną, jest brudny, śliski i niebezpieczny. Toruńska Starówka jest dobrem wspólnym, o który powinniśmy dbać, aby było pięknie i czyste, a nie brudne. Jutro złożę wniosek do Prezydenta Miasta Torunia o wyciągnięcie konsekwencji wobec organizatorów i zobligowania ich do uprzątnięcia tego bałaganu, ewentualnie do poniesienia kosztów uprzątnięcia chodnika przez toruńskie służby miejskie - deklarował radny na filmie, który umieścił na swoim facebookowym profilu.

Radny wraz z kolegą wyrzucił wypalone znicze, a te, które się jeszcze paliły, przewiózł na cmentarz.

Jak na zniknięcie zniczy zareagowali organizatorzy manifestacji?

- Brak słów. Nie wiem, co kierowało radnym. Czy on myśli, że jak usunie namacalne dowody, to problem zniknie? Te znicze były ustawione na chodniku, równo, tuż pod murem, nie przy drewnianych konstrukcjach. Nie zagrażały one bezpieczeństwu! - przyznaje Anna Lamers, jedna z organizatorem manifestacji. - Są ludzie, którzy kradną znicze z cmentarzy, są i tacy, którzy zabierają je z ulic. Mam nadzieję, że one się panu radnemu do czegoś przydadzą. Może zaniósłby je na Szmalcówkę?

Zniknięcie zniczy nie zniechęca manifestujących. Dzisiaj spotkają się oni przed budynkiem sądu o godz. 21, w niedzielę manifestacja, zaplanowana na godz. 17., przeniesie się pod pomnik Mikołaja Kopernika.

 

Źródło: ddtorun.pl
autor Adrian Aleksandrowicz

(B.B)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© ciechocinek.biz | Prawa zastrzeżone | 2017