W mieście tężni i dancingów kwiaty sprzedają się nie tylko „na okazję”, ale też na wyrzuty sumienia, samotność i sanatoryjne uniesienia. Ciechocińskie kwiaciarnie żyją jak małe coffee shopy emocji – od pytania o peyotl po bukiety, które mają powiedzieć „przepraszam” delikatniej niż tysiąc słów.