materiały partnera
Zakwas buraczany to napój powstający w wyniku fermentacji mlekowej buraków ćwikłowych. Pokrojone w plastry buraki zalewa się przegotowaną, ostudzoną wodą z dodatkiem soli, kawałka chleba na zakwasie lub kromki razowego pieczywa, czosnku i liścia laurowego. Po 5-7 dniach naturalnej fermentacji w temperaturze pokojowej powstaje wyrazisty, lekko kwaśny, ciemnoczerwony płyn pełen probiotyków, witamin i bioaktywnych związków. Kluczowe słowo to niepasteryzowany. Większość zakwasów dostępnych w sklepach jest pasteryzowana – co oznacza, że zostały podgrzane do około 70°C, by przedłużyć trwałość. Niestety, to zabija bakterie kwasu mlekowego, które są największą wartością tego napoju. Dobry zakwas musi być żywy, mętny, z osadem na dnie, przechowywany w lodówce.
Fermentacja produkuje bakterie kwasu mlekowego z rodzaju Lactobacillus, które wspierają zdrową mikrobiotę przewodu pokarmowego. To dziś już nie egzotyczna wiedza – wiemy, że stan jelit wpływa na odporność, nastrój, jakość snu i poziom energii. Szklanka żywego zakwasu dziennie to prostsza alternatywa dla suplementów probiotycznych z apteki.
To czerwone barwniki buraka o silnym działaniu antyoksydacyjnym. Działają przeciwzapalnie, wspierają wątrobę w procesach detoksykacji i mogą obniżać ciśnienie krwi. Ich obecność łatwo zauważyć – po wypiciu zakwasu mocz może zabarwić się na różowo lub czerwono (to zjawisko zwane beeturią, całkowicie bezpieczne).
Buraki to jedno z najbogatszych roślinnych źródeł betainy – związku wspierającego metabolizm tłuszczów w wątrobie. Regularne picie zakwasu pomaga w utrzymaniu prawidłowej pracy tego narządu, co z kolei przekłada się na lepszą cerę, lepsze trawienie i mniejszą skłonność do gromadzenia tłuszczu trzewnego.
Buraki tradycyjnie polecane są przy niedokrwistości – zawierają żelazo i kwas foliowy (witaminę B9), niezbędne do produkcji czerwonych krwinek. Fermentacja zwiększa biodostępność żelaza, czyniąc je łatwiej przyswajalnym dla organizmu.
Buraki są jednym z najlepszych źródeł azotanów pochodzenia naturalnego, które w organizmie przekształcają się w tlenek azotu – cząsteczkę rozszerzającą naczynia krwionośne. To dlatego sportowcy chętnie sięgają po sok i zakwas z buraków przed wysiłkiem – poprawia wydolność i transport tlenu.
Standardowa kuracja to 50-100 ml dziennie, najlepiej rano na pusty żołądek. Dzięki temu probiotyki i składniki aktywne nie muszą konkurować z resztą pokarmu i lepiej się wchłaniają. Możesz też pić zakwas wieczorem, godzinę przed snem – wtedy działa wyciszająco na jelita. Jak długo? Klasyczna kuracja trwa 2-3 tygodnie, dwa razy do roku – wiosną i jesienią. Można też pić zakwas regularnie, w mniejszych dawkach, jako dodatek do codziennej diety. Smak – wyrazisty, lekko kwaśny, z nutą ziemistą – nie wszystkim odpowiada od pierwszego łyka, ale szybko się z nim oswaja. Ważne: zakwas zaczyna się od mniejszej dawki. Pierwsze 2-3 dni – po 30-50 ml, żeby przewód pokarmowy się przyzwyczaił. Niektóre osoby początkowo odczuwają lekkie wzdęcia lub zmiany w wypróżnianiu – to normalna reakcja na żywe kultury bakterii.
Klasyczne, polecane przez dietetyków poranne combo to łyżka oleju zimnotłoczonego + 100 ml zakwasu buraczanego. Tłuszcze pomagają wchłaniać karotenoidy z buraka (które są rozpuszczalne w tłuszczach), a betalainy wspierają wątrobę w metabolizowaniu lipidów. To wszystko działa razem jak naturalny restart organizmu. Szczególnie dobrze do tego zestawu pasują:
Jeśli masz czas i ochotę – warto zrobić własny. To jeden z prostszych przepisów, jakie istnieją: Składniki:
Wykonanie: Ułóż buraki, czosnek i przyprawy w wyparzonym słoju, zalej osoloną wodą (sól musi się rozpuścić). Przykryj gazą lub luźno zakręć, postaw w ciepłym miejscu na 5-7 dni. Codziennie potrząsaj lub mieszaj zawartość. Gdy zakwas będzie wyraźnie kwaśny i pojawi się piana, przelej go do butelek i przenieś do lodówki. Zużyj w ciągu 4 tygodni.
Mimo że to produkt naturalny, są sytuacje, w których warto zachować ostrożność:
Beeturia (czerwone zabarwienie moczu) jest zjawiskiem nieszkodliwym, ale może wskazywać na niedobór żelaza i zaburzone wchłanianie – jeśli pojawia się stale, warto skonsultować to z lekarzem.
Pośrednio – tak. Niska kaloryczność (ok. 15 kcal/100 ml), wsparcie metabolizmu wątroby, regulacja jelit i działanie probiotyczne to elementy korzystne przy redukcji wagi. Sam zakwas nie zastąpi diety, ale jest świetnym uzupełnieniem.
Dla zdrowej osoby dorosłej bezpieczna dawka to do 200 ml dziennie, podzielona na 2-3 porcje. Większe ilości nie dają dodatkowej korzyści, a mogą obciążać nerki przez nadmiar szczawianów.
Tak, dzieci powyżej 3. roku życia mogą pić rozcieńczony zakwas (50/50 z wodą) w ilości do 50 ml dziennie. Wsparcie odporności w sezonie infekcyjnym jest tu wartością dodaną.
Sok jest świeży, niefermentowany, z większą zawartością cukrów i bez probiotyków. Zakwas powstaje w wyniku fermentacji – ma mniej cukru, więcej kwasu mlekowego i żywe kultury bakterii. Oba są wartościowe, ale działają nieco inaczej.
Zdecydowanie nie – temperatura powyżej 50°C zabija probiotyki. Jeśli używasz zakwasu do barszczu, dodawaj go na sam koniec, do już lekko ostudzonego wywaru, by zachować właściwości.
Zakwas z buraków to jeden z najprostszych i najbardziej niedocenianych „naturalnych suplementów" w polskiej kuchni. Wystarczy szklanka dziennie przez 2-3 tygodnie, by poczuć różnicę – więcej energii, lepsze trawienie, czystsza cera. W połączeniu z łyżką dobrego oleju zimnotłoczonego rano staje się prawdziwym restartem dla organizmu. Wybierając gotowy zakwas, zwróć uwagę na słowo „niepasteryzowany" – to różnica między żywym napojem a kolorowym płynem bez większej wartości. A jeśli masz chwilę – zrób własny. Taniej, lepiej, z większą satysfakcją.
Kronika biurokracji, czyli bezwład ruchu!
Rozebrać tę budę i posadzić tam drzewo !
realnie myślący
10:07, 2026-06-08
Powoli zabija nasze drzewa. Czeka na katastrofa?
Przecież jemioła już dawno niszczy drzewa w Ciechocinku . Żadna to nowość .
mieszkaniec C-K
10:01, 2026-06-08
Bukiety, dancingi i alibi: nieoficjalny język
Dobrze, że kupują nowi bo tutejsi tylko nachlać się darmo i nic nie wnoszą wieśniaki, tylko przyezdni z dużych miast pokazują wam prawdziwe życie jak w Madrycie ;))))
Oj tam, oj tam
20:21, 2026-06-05
Ciechocinek: wandale niszczą reklamy Pod Jemiołą
Wandalizmu nie popieram, ale reklama na banerach to dramat. Choćby grafika była ładna to jest to kawał szmaty, który szpeci miasto.
Zosia
09:11, 2026-06-05