Image by the_iop from Pixabay
Między Islandią a Szkocją rozciąga się osiemnaście wysp połączonych tunelami, mostami i przeprawami promowymi. Pionowe klify, doliny z domami krytymi trawą, kolonie maskonurów na wyciągnięcie ręki i pogoda zmieniająca się kilka razy dziennie tworzą krajobraz, którego nie da się odhaczyć w weekend. Poniższy materiał zbiera konkretną wiedzę o tym, jak zaplanować dotarcie na archipelag, co warto zobaczyć po wylądowaniu w Vágar oraz dlaczego klub miłośników Wysp Owczych traktuje ten kierunek jako kierunek roku, a nie jednorazową ciekawostkę.
Bezpośredniego połączenia lotniczego z Polski na archipelag nie ma, dlatego trasa zawsze opiera się na przesiadce. Loty obsługują dwie linie: farerska Atlantic Airways oraz skandynawska SAS. Wszystkie maszyny lądują na lotnisku Vágar (kod IATA: FAE), wybudowanym przez Brytyjczyków podczas II wojny światowej i pozostającym jedynym międzynarodowym portem archipelagu. Najwięcej rejsów wychodzi z Kopenhagi, która pełni funkcję głównego hubu przesiadkowego dla pasażerów zmierzających ku Atlantykowi. Status zbliżonej bramy zyskało też lotnisko Paryż-Charles de Gaulle, odkąd Atlantic Airways rozpoczął kooperację z Air France. Pozostałe punkty startowe to Edynburg, Rejkiawik, Bergen, Billund i Aalborg, jednak z perspektywy podróżnego z Polski mają one znaczenie marginalne. Wybór sprowadza się do dylematu jednego biletu kontra dwóch osobnych. Bilet wystawiony na całą trasę przez jednego przewoźnika lub linie powiązane umową chroni pasażera przed konsekwencjami opóźnień. Gdy samolot z Warszawy do Kopenhagi nie zdąży na rejs do Vágar, przewoźnik na własny koszt wysyła pasażera następnym połączeniem. Podróż na dwóch oddzielnych biletach bywa tańsza, jednak w razie spóźnienia trzeba kupić nowy bilet z własnej kieszeni i liczyć się z koniecznością ponownego nadania bagażu. Średni koszt przelotu z Warszawy, Wrocławia czy Poznania przez Kopenhagę zamyka się w okolicy 2000 zł w obie strony, a sam lot z duńskiej stolicy trwa około 2,5 godziny. Wyprawy na Wyspy Owcze z lotami obsługiwanymi przez SAS lub Atlantic Airways pozostają więc rozwiązaniem najbardziej praktycznym dla osób ceniących czas i elastyczne daty powrotu.
Alternatywą jest prom Norröna obsługiwany przez Smyril Line. Statek wypływa z duńskiego Hirtshals, po 36 godzinach dobija do Tórshavn, a następnie kontynuuje rejs do islandzkiego Seyðisfjörður. W sezonie letnim połączenie do stolicy archipelagu kursuje dwa razy w tygodniu. Cena rejsu zależy od czterech zmiennych: pory roku z podziałem na cztery sezony cenowe, gabarytów pojazdu, typu kabiny oraz pakietu posiłków. Przykładowa kalkulacja dla czteroosobowej rodziny z autem klasy kombi, w kabinie bez okna i bez wykupionego wyżywienia, startuje od 1340 euro w obie strony w sezonie wysokim. Prom ma sens dla osób przewożących własny samochód, kamper albo motocykl oraz dla tych, którzy chcą połączyć pobyt na archipelagu z dalszą podróżą po Islandii. Dla podróżującego samotnie bez pojazdu samolot pozostaje rozwiązaniem szybszym i porównywalnym cenowo.
Po wylądowaniu w Vágar otwiera się archipelag złożony z osiemnastu wysp zamieszkanych przez nieco ponad 50 tysięcy osób, połączonych siecią tuneli, mostów i przepraw promowych. Krajobraz jest surowy, w znacznej części niezabudowany, a klify potrafią opadać pionowo do oceanu z wysokości kilkuset metrów. Pierwsze miejsce na liście rzeczy do zobaczenia zajmuje Mykines z największą atlantycką kolonią maskonurów, gdzie na niewielkim obszarze gniazduje ponad 20 tysięcy osobników tych ptaków. Wycieczka tam zaczyna się od krótkiego rejsu z Sørvágur, a po zejściu na brzeg prowadzi szlak do latarni morskiej na zachodnim krańcu wyspy. Drugim mocnym punktem mapy jest Saksun nad laguną Pollurin, z domami krytymi trawą na tle wodospadów spływających po zboczach gór. Niedaleko stąd, na wyspie Streymoy, leży Tjørnuvík z widokiem na skały zwane „Olbrzymem i Wiedźmą” oraz wulkaniczną plażą. Po zachodniej stronie archipelagu, w dolinie odciętej górami z trzech stron, czeka Gásadalur z wodospadem Múlafossur przelewającym się wprost do oceanu. Stary szlak prowadzący do osady otwiera widoki na Mykines i charakterystyczną sylwetkę Tindhólmur. Wyższe partie archipelagu rezerwuje Slættaratindur – masyw o wysokości 882 m n.p.m. i jednocześnie najwyższy szczyt europejskiej części Królestwa Danii, wchodzący w skład Korony Europy.
Doświadczenia trudniejsze do zaplanowania w pojedynkę dostarczają loty i rejsy. Lot helikopterem obsługiwany przez Atlantic Airways wzdłuż fiordu w okolicy stolicy daje perspektywę na wodospad Bøsdalafossur i sąsiednią „Ścianę niewolników”. Rejs szybkim pontonem typu RIB przebiega z prędkością przekraczającą 80 km/h i prowadzi do Klæmintsgjógv u zachodnich wybrzeży wyspy Hestur – największej morskiej jaskini świata o kubaturze ponad 348 tys. m³, większej od słynnej Riko Riko w Nowej Zelandii o ponad 100 tys. m³. Czasem podczas rejsu pojawiają się orki polujące w okolicznych wodach. Inną morską propozycją jest wyprawa wzdłuż klifów Vestmannabjørgini, sięgających 500 m n.p.m. i zamieszkanych przez kolonie ptaków morskich oraz foki. Na liście pojawiają się też Kallur na wyspie Kalsoy z latarnią uznaną przez „National Geographic Traveller” za wizytówkę archipelagu w 2007 roku oraz Tórshavn – stolica z półwyspem Tinganes, na którym do dziś urzęduje farerski premier. Tak skompletowane Wyspy Owcze z atrakcjami obejmującymi morze, niebo i ląd dają obraz miejsca, którego nie da się sprowadzić do jednego widoku z pocztówki. Za projektem Faroe stoi klub miłośników Wysp Owczych zrzeszający osoby regularnie wracające na archipelag i prowadzących równolegle rozbudowaną bazę wiedzy o transporcie, noclegach, pogodzie i kuchni farerskiej. Wycieczki klubu odbywają się w niewielkich grupach z polskim przewodnikiem znającym wyspy z wieloletniej praktyki, a programy konstruowane są jako ramy reagujące na zmienność warunków, a nie sztywne harmonogramy. Taki model pozwala dopasować kolejność punktów do pogody i widoczności w danym dniu, co na archipelagu określanym mianem „Islands of Maybies” ma realne przełożenie na to, co uda się zobaczyć.
Gorące referendum w Ciechocinku
Wynik referendum uratował Ciechocinek - klika z układami nie zdołała dorwać się do władzy.
Wojas
07:08, 2026-05-26
Gorące referendum w Ciechocinku
Kto z leniwych mieszkańców nie zagłosował w sprawie referendum , niech nie narzeka że w Ciechocinku jest źle !
też mieszkaniec C-K
19:03, 2026-05-25
Gorące referendum w Ciechocinku
Krakowiacy pokazali dzisiaj mieszkańcom Ciechocinka siłę referendum, dopiero obudzicie się matoły
Solanka z Ciechocink
00:49, 2026-05-25
Gorące referendum w Ciechocinku
Brawa dla redakcji ciechocinek.biz za to, jak profesjonalnie przeprowadziliście ten temat! wielkis zacun za to, że oszczędnie dawkowaliście nam przebieg całej tej toksycznje kampani refrendalnej w ciechocinku. Tego politycznego spektaklu nie dało już się oglądać od żadnej ze stron a Wasz dystans był na wagę złota! Co najważniejsze - portla Ciechocinek.biz był absolutnie pierwszy w podaniu ostatecznego wyniku i frekwencji! koniec - kropka bez nienawiści ;) Zajmijcie się spowrotem ty, co robicie najlepiej, promocją uzdrowiska i mądrą kuracją treści dla mieszkańców i turystów. Czekamy na leżjsze i ciekawsze temty - Atrakcje Ciechocinka na to czekają :-) post scriptum - dzięki za polecenie nam rybnej restauracji, parodn smażalni ryb
Oiektywny Kuracjusz
00:28, 2026-05-25