Zamknij
REKLAMA

Sekrety życia według Lory Szafran

13:37, 02.11.2020 | M.G
Skomentuj
REKLAMA

Czołowa i utytułowana polska wokalistka jazzowa, która porusza się po szerokim spektrum obszarów muzycznych, tym razem wybrała się na zdrowotny rekonesans po uzdrowisku. W trakcie krótkiego acz intensywnego pobytu w St. George na początku października, Lora Szafran znalazła chwilę na rozmowę. Michał Powsinoga Gajewski prezentuje kolejny wywiad.

MG: Jest nam miło tutaj Panią gościć. Czy to jest to pierwsza Pani prywatna wizyta w Ciechocinku? Koncertów nie kojarzę, żeby się jakieś wcześniej odbywały...

LR: No muszę Pana zaskoczyć, bo ja tutaj kiedyś śpiewałam. Był taki festiwal dla niepełnosprawnych dzieci. I jeszcze świętej pamięci Świtała Grażyna to robiła i ja przyjechałam z Elą Adamiak. Zrobiłyśmy warsztaty. Byłam też kiedyś prywatnie w ośrodku "Pod Tężniami". A to jest mój trzeci wyjazd tutaj.

Co panią skłoniło do odwiedzin?

Starość. (śmiech) Żartuję. Biorąc pod uwagę jaki mamy czas i nie jesteśmy zmęczeni "i nie mamy pracy" i tak dalej... Koleżanka mnie zachęciła żebym tu na parę dni przyjechała. Powiedziała, że była w lipcu w St George. Jest tu fajnie, jest basen a dla mnie to ważne by ćwiczyć w wodzie. Przyjechałam na parę dni i niedługo wyjeżdżam. Myślę że wszyscy wytrzymali ze mną... (śmiech)

Ważne, że pani wytrzymała...

Nie, nie, żartuję! że w tym hotelu ze mną wytrzymali. Nie, no, żartuję. Miło i spokojnie tutaj w uzdrowisku. A to w tej kawiarni na rogu, w Wiedeńskiej zjadłam pyszny tort bezowy, a to rikszą pojeździłam. Namówiłam koleżankę, by tą rikszą pojechać do tego, no do najstarszego budynku, gdzie dancingi się odbywają...

Bristol tam, naprzeciwko muszli?

Tak. I nawet wykupiłyśmy sobie bileciki. (śmiech)

Rozumiem. Co Panią tutaj w Ciechocinku urzekło?

To zależy, kto czego oczekuje. Przyjechałam tu odpocząć, ale nie jestem osobą, która siedzi w hotelu. Muszę też wyjść. Podobno fajf teraz się dobrze ma... Co prawda to nie jest moja bajka. A ja zwiedzałam sobie okolicę.

Czyli zaczerpnęła pani świeżego powietrza, odporność wzrosła?

No i nawet kupiłam sobie paczkę papierosów... (śmiech)

Humor dopisuje widzę, czyli baterie naładowane! A możemy się spodziewać jakichś płyt, świeżych kolaboracji ?

Raczej nie… Była taka piosenka "Na deptaku w Ciechocinku". Śpiewała Danuta Rinn. Jak przyjeżdżam w takie miejsca, to przypominam sobie takie melodie – przeboje moich rodziców. Widziałam, że macie tutaj Aleję Gwiazd. No i tak spojrzałam sobie na nią... Może kiedyś się tu znajdę… (śmiech).

Zmienię teraz temat na stricte artystyczny. Fryderyk Chopin miał jedyną oficjalną narzeczoną w pobliskim Służewie...

O! Przygotował się Pan. Wiem do czego zmierza to pytanie... Kujawiaki, mazurki i te rzeczy. Nagrałam taką płytę. Justyna Holm, poetka wymyśliła, że napisze do tematów Chopina swoje teksty. Bałam się tego. Na to jakby świętość, mało kto by się odważył. Mi wszystko powstał album pt. "Tylko Chopin". I nie wiem czy kompozytor by się obraził, czy nie... Czy w ten sposób można interpretować jego muzykę...

 

Chciałbym posłuchać tych numerów na żywo... To działo się w latach '90. Wyprzedziliście wszystkich innych, którzy kombinowali z tym materiałem.

Zdarzało nam się na tematy z tej płyty grać, albo z kwintetem albo z orkiestrami, z muzykami z filharmonii Szczecińskiej, Bałtyckiej, Białostockiej, Rzeszowskiej, Kaliskiej... czy nawet z Filharmonii Irkuckiej.

Przeczytałem recenzję, która mnie urzekła: „Lora śpiewa ciepłą intymną barwą głosu bezbłędnie atakuje najdziksze fortepianowe interwały, nieskazitelnie przesuwa się po chromatycznych pochodach..” I tak dalej, i tak dalej. Poezja... Śpiewana ? (śmiech)

Wydaje się to proste do zaśpiewania i dopóki nie spróbujesz, to się nie dowiesz, jak jest naprawdę

A to ciekawe. O tym nie wiedziałem...

...bo tego nikt nie wie … (śmiech)

Mój poprzedni rozmówca to był olimpijczyk. On się urodził w Jaśle. A Pani też się urodziła na Podkarpaciu...

W Jaśle urodził się Jerzy 'Duduś” Matuszkiewicz, który napisał muzykę do tych wszystkich kultowych seriali jak „Stawka większa niż życie” czy „Wojna domowa”. Mam duży sentyment do tych stron, do Jasła, do Sanoka, a przede wszystkim do Krosna. Jestem rodowitą Krośnianką. Odwiedzam rodzinne strony. Jest tutaj co zwiedzać, jest świeże powietrze, znakomite pejzaże, dużo ośrodków. Krosno i okolice ma bardzo wiele do zaoferowania.

Muzyka łączy pokolenia. Życzmy sobie oboje nawzajem kolejnego spotkania, na Pani koncercie oczywiście. W przyjemnych okolicznościach przyrody i nie tylko. Dziękuję za rozmowę.

Również dziękuję. Chodźmy na kawę. Pozdrawiam pracowników St. George oraz czytelników portalu.

Do zobaczenia.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (1)

NataloaNataloa

0 0

Pani Lora to super kobieta pozdrawiam
Bardzo ja lubię i świetnie mi się rozmawiało zapraszamy ponownie do hotelu 21:41, 20.11.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz