Zamknij

Pomnik Amor z wytrzeszczem wchodzi do gry!

Michał Powsinoga Gajewski Michał Powsinoga Gajewski 10:31, 28.08.2025 Aktualizacja: 13:39, 29.08.2025
Skomentuj grafika ilustracyjna grafika ilustracyjna

Ciechocinek znów na językach

W Ciechocinku emocje sięgają zenitu. Nie, nie chodzi o paragony grozy na szachownicy ani o to, że ktoś tańczył w rytm „Kujawiaka” w garniturze od Armaniego. Sprawa jest poważniejsza: pomnik Amora, który miałby stanąć w Parku Zdrojowym przy stawie.

Nie byle jakiego Amora – proszę Państwa! – tylko Amora o spojrzeniu bazyliszka, który, jak twierdzą komentujący, prędzej odstraszy ptactwo niż przyciągnie zakochane pary.

Geneza wielkiego dzieła

Wszystko zaczęło się od wpisu burmistrza Jucewicza, który z powagą godną przysięgi poselskiej ogłosił:

„Mieliśmy zaszczyt spotkać się z Panem Ryszardem Zbigniewem Michalakiem, który pragnie ufundować wyjątkowy pomnik – Skrzydlatego Amora. Rzeźba z jesionu, 190 cm, autorstwa Pana Edmunda Szpanowskiego. Czekamy na zgodę konserwatora.”

Brzmi jak scenariusz z Netflixa: „Drewno, miłość i konserwator”.

Internet nie zawiódł...

  • Jak to zwykle bywa, lokalny Facebook zamienił się w rzymską arenę. Jedni klaskali, inni darli szaty. Oto próbka nastrojów:
  • „Smutne.” – Mariusz, klasyka minimalizmu.
  • „Amor wygląda tak, jakby przyłapał kogoś w krzakach.” – Jarek, koneser parkowych klimatów.
  • „To maszkara, a nie Amor!” – Iwona, zapewne miłośniczka estetyki spa.
  • „Jaki Dżepetto, taki Pinokio” – Cezary, mistrz memicznych one-linerów.

Najbardziej dosadny był jednak głos artysty Jerzego Kroka, który z powagą wyłożył, co sądzi o „amorku z drewna”: tandeta, pseudo-ludowość, estetyczny Armagedon. Gdyby mógł, z pewnością odpaliłby petycję w imieniu wszystkich wrażliwych oczu.

Argumenty na tak?

Nie brak jednak zwolenników, którzy podkreślają, że fundator jest przemiłym człowiekiem, a każda inicjatywa – nawet z wytrzeszczem – wnosi coś do lokalnego kolorytu.

Aktywna komentatorka-agresorka, Teresa Kudyba zasugerowała wręcz, że zamiast w Parku, Amor mógłby rozgościć się w Bristolu albo Pijalni Wód. Tam, przynajmniej pod dachem, nie miałby okazji zgnić… ani wystraszyć przechodniów. Coś w tym jest!

Nasza redakcja dorzuca swoje trzy grosze

Pod uwagę brany był też Plac Gdański – miejsce, które od dawna prosi się o jakąś efektowną atrakcję. Kto wie, może nawet Amor w wersji „mocny full” odnalazłby tam swoje prawdziwe powołanie, wśród gołębi, ławek i dorożek ?

Tylko czy Ciechocinek rzeczywiście potrzebuje kolejnego pomnika, który – jak mówią niektórzy – bardziej przypomina „strażnika parkingu” niż wysłannika Wenus?

Patrząc na całą aferkę z perspektywy wizerunku miasta, warto zadać pytanie: czy Perła Uzdrowisk Polskich powinna stawiać na Amora w wydaniu drewniano-apokaliptycznym, z oczami jak z horroru klasy B, czy raczej na coś subtelniejszego? Może lepiej, by taki Amor – zamiast aspirować do miana lokalnej Wenecji – przytulił się do folkloru i pełnił rolę patrona złamanych serc, nieudanych randek w krzakach i, rzecz jasna, pacjentów oddziału kardiologii.

Wyobraźmy to sobie: zakochani kłócą się przy fontannie, po czym jedno z nich siada przy Amorze, a on wytrzeszcza na oboje wzrok – niby kij, a jednak marchewka. Taka terapia drewnem mogłaby stać się nową marką uzdrowiska – naturalne spa dla duszy i serca.

Zresztą, jeśli Kruszwica ma mysz, to czemu Ciechocinek nie miałby mieć Amora od zawałów i złamanych obietnic?

Morał z tej bajki?

Czy to już kicz, czy jeszcze sztuka?

O tym zdecyduje konserwator zabytków i, jak zawsze, niezawodna loża szyderców z Facebooka.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%