Ciechocinek znów na językach
W Ciechocinku emocje sięgają zenitu. Nie, nie chodzi o paragony grozy na szachownicy ani o to, że ktoś tańczył w rytm „Kujawiaka” w garniturze od Armaniego. Sprawa jest poważniejsza: pomnik Amora, który miałby stanąć w Parku Zdrojowym przy stawie.
Nie byle jakiego Amora – proszę Państwa! – tylko Amora o spojrzeniu bazyliszka, który, jak twierdzą komentujący, prędzej odstraszy ptactwo niż przyciągnie zakochane pary.
Geneza wielkiego dzieła
Wszystko zaczęło się od wpisu burmistrza Jucewicza, który z powagą godną przysięgi poselskiej ogłosił:
„Mieliśmy zaszczyt spotkać się z Panem Ryszardem Zbigniewem Michalakiem, który pragnie ufundować wyjątkowy pomnik – Skrzydlatego Amora. Rzeźba z jesionu, 190 cm, autorstwa Pana Edmunda Szpanowskiego. Czekamy na zgodę konserwatora.”
Brzmi jak scenariusz z Netflixa: „Drewno, miłość i konserwator”.
Internet nie zawiódł...
Najbardziej dosadny był jednak głos artysty Jerzego Kroka, który z powagą wyłożył, co sądzi o „amorku z drewna”: tandeta, pseudo-ludowość, estetyczny Armagedon. Gdyby mógł, z pewnością odpaliłby petycję w imieniu wszystkich wrażliwych oczu.
Argumenty na tak?
Nie brak jednak zwolenników, którzy podkreślają, że fundator jest przemiłym człowiekiem, a każda inicjatywa – nawet z wytrzeszczem – wnosi coś do lokalnego kolorytu.
Aktywna komentatorka-agresorka, Teresa Kudyba zasugerowała wręcz, że zamiast w Parku, Amor mógłby rozgościć się w Bristolu albo Pijalni Wód. Tam, przynajmniej pod dachem, nie miałby okazji zgnić… ani wystraszyć przechodniów. Coś w tym jest!
Nasza redakcja dorzuca swoje trzy grosze
Pod uwagę brany był też Plac Gdański – miejsce, które od dawna prosi się o jakąś efektowną atrakcję. Kto wie, może nawet Amor w wersji „mocny full” odnalazłby tam swoje prawdziwe powołanie, wśród gołębi, ławek i dorożek ?
Tylko czy Ciechocinek rzeczywiście potrzebuje kolejnego pomnika, który – jak mówią niektórzy – bardziej przypomina „strażnika parkingu” niż wysłannika Wenus?
Patrząc na całą aferkę z perspektywy wizerunku miasta, warto zadać pytanie: czy Perła Uzdrowisk Polskich powinna stawiać na Amora w wydaniu drewniano-apokaliptycznym, z oczami jak z horroru klasy B, czy raczej na coś subtelniejszego? Może lepiej, by taki Amor – zamiast aspirować do miana lokalnej Wenecji – przytulił się do folkloru i pełnił rolę patrona złamanych serc, nieudanych randek w krzakach i, rzecz jasna, pacjentów oddziału kardiologii.
Wyobraźmy to sobie: zakochani kłócą się przy fontannie, po czym jedno z nich siada przy Amorze, a on wytrzeszcza na oboje wzrok – niby kij, a jednak marchewka. Taka terapia drewnem mogłaby stać się nową marką uzdrowiska – naturalne spa dla duszy i serca.
Zresztą, jeśli Kruszwica ma mysz, to czemu Ciechocinek nie miałby mieć Amora od zawałów i złamanych obietnic?
Morał z tej bajki?
Czy to już kicz, czy jeszcze sztuka?
O tym zdecyduje konserwator zabytków i, jak zawsze, niezawodna loża szyderców z Facebooka.
Fundacja „W Solankowej Dolinie” ruszyła!
Wracaj i nie rób to zamętu oszołomie żydoska karykaturo
Powrót do Opola wraz
09:17, 2026-03-08
Recenzja najnowszej książki o tężniach
Ok!
Dobrze
00:39, 2026-03-08
Kacper Wieczorkowski: Nowy lider z naszego powiatu
Pytanie powinno brzmieć,jaki amator wymyśla te absurdalne nagłówki swoich wypocin?
Lili
06:56, 2026-03-07
Kacper Wieczorkowski: Nowy lider z naszego powiatu
A czy pan radny nagłośni sprawę smrodu który tam jest i będzie z kompostowni ?
Adam 69
13:16, 2026-03-06
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ciechocinek.biz. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz