Zamknij
REKLAMA

Ping-pongiem w Parkinsona

15:37, 13.09.2021 | B.B
Skomentuj Reprezentacja Polski na Mistrzostwa w Tenisie Stołowym ITTF
REKLAMA

Kiedy gram choroba odchodzi – mówi chory na Parkinsona Krzysztof Bartkowiak z Dobrego Miasta. W weekend 9-11 września staruje na mistrzostwach świata w tenisie stołowym „2021 ITTF Parkinson’s World Table Tennis Championship” w Berlinie. Jest jedną z pięciu osób z Polski, która zakwalifikowała się do startu w tej prestiżowej imprezie.

O wyjeździe na mistrzostwa świata w tenisie stołowym dla osób chorych na Parkinsona, które odbywają się w Berlinie Krzysztof Bartkowiak myślał już rok temu, ale plany pokrzyżowała mu pandemia. Udało się w tym roku. W pokryciu kosztów wyjazdu i pobytu na turnieju pomogła Krzysztofowi Fundacja Chorób Mózgu i firma Ever Pharma. Sam płaci za podróż córek, które pomagają mu w czasie zawodów. – To moje osobiste trenerki – mówi o nich z uśmiechem. 20-letnia Paulina pomaga mu na zawodach jako opiekunka i tłumaczka. Dla 11-letniej Julki to pierwszy wyjazd za granicę. Motywuje i wspiera tatę już od czasu, kiedy miała 3 lata. Wtedy zaczęli razem pływać na basenie. – Z takim wsparciem na pewno mam szanse na medal – mówi.

Krzysztof Bartkowiak być może nigdy nie zacząłby „na serio” grać w tenisa stołowego, gdyby nie choroba Parkinsona. 49 letni mieszkaniec Dobrego Miasta pod Olsztynem cierpi na tę chorobę od 12 lat. 4 lata temu objawy zaczęły być na tyle wyraźne, że musiał zamknąć swój zakład renowacji mebli i skoncentrować się na walce z chorobą. Do zainteresowania się sportem zainspirował go chory na Parkinsona kolega - pan Zbyszek, z którym chodził na spacery.

– Widząc, jak on walczy z chorobą poprzez ruch postanowiłem zacząłem szukać informacji na ten temat. W końcu sam zacząłem uprawiać sport. Na początku był nordic walking, później bieg z przeszkodami, rolki. W końcu przypomniałem sobie, że 20 lat wcześniej grałem w tenisa stołowego - opowiada.

Okazało się, że w czasie gry w ping-ponga wydarza się neurologiczny „cud”. Mózg Krzysztofa „zapomina” o chorobie. Ręce przestają drżeć, a po półgodzinnej rozgrzewce zdrową, lewą ręką uruchamia się też prawa i Krzysztof może grać równie dobrze obiema.

– Kiedy zaczynałem trenować córki musiały pomagać mi rano wstawać z łóżka. Teraz oczywiście biorę leki, ale jestem w stanie funkcjonować w miarę normalnie – mówi.
- Nie da się przecenić roli ruchu w walce z objawami Parkinsona. Począwszy od codziennych aktywności, jak spacer, po aktywności takie jak tai chi, praca z rehabilitantem, czy po właśnie prostu uprawianie jakiejś dyscypliny sportu. Powinniśmy ćwiczyć przynajmniej dwa trzy razy w tygodniu, bo pamięć mięśniowa jest krótkotrwała. Żeby utrzymać efekty ćwiczeń trzeba je powtarzać jak najczęściej – mówi Wojciech Machajek, wiceprezes Fundacji Chorób Mózgu.

Początkowo Krzysztof grał na stole w kuchni, potem na tarasie, w końcu przeniósł się do garażu, który wkrótce przerodził się w lokalny klub tenisa stołowego. Co sobotę spotykają się w nim okoliczni miłośnicy tego sportu. Krzysztof może pograć z pełnosprawnymi, dzięki czemu podnosi sobie poprzeczkę. Kiedy zaczął jeździć na zawody okazało się, że świetnie sobie radzi.

– Zawsze starałem się startować w zawodach, które miały szczytny cel, w których mogłem komuś pomóc. To mnie motywuje. Kiedy zdobywałem kolejne trofea: trzecie miejsce, drugie miejsce, pomyślałem: nie jest źle, jak na pół człowieka – mówi. Dodaje, że ma jeszcze jeden ważny cel. Chce rozwiązać zagadkę Parkinsona, żeby pomóc wszystkim, którzy cierpią na tę chorobę­­.

Jednym z kroków do tego celu była pomoc przy powstaniu książki autorstwa Karla Sterlinga -nowojorskiego specjalisty neurorehabilitacji, twórcy programu edukacyjnego Parkinson’s Regeneration Training. W swojej książce Sterling opisał m.in. przypadek Krzysztofa.

11 stycznia 2022 r. Krzysztof ma przejść zabieg wszczepienia stymulatora mózgu DBS, co ma pozwolić zmniejszyć ilość przyjmowanych leków.

– Dostałem trzecią szansę od Pana Boga. Postanowiłem sobie, że wykorzystam ją i pomogę innym. Gdy byłem mały, miałem poważną operację jelit. Była to pierwsza taka operacja w Polsce, a druga na świecie, która się powiodła. Udało się. Druga szansa wydarzyła się w szkole podstawowej. Topiłem się i kolega z klasy mnie uratował. Odnalazłem te osoby, które mnie ocaliły i osobiście im podziękowałem. Także doktorowi, który mnie operował 48 lat temu – mówi.

Swoje zmagania z chorobą opisuje na profilu facebookowym „Parkinson i My”, a także w filmikach publikowanych na YouTube.

W tym wideo Krzysztof demonstruje swoje umiejętności w grze w tenisa stołowego: https://www.youtube.com/watch?v=eZnu9OgYTzc

(B.B)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%